Akcje kredytowe

29 lutego
17:49 2012

Ktoś kiedyś powiedział, że nasz świat kredytami stoi i chyba ma rację, a przynajmniej polski świat. Trudno bowiem sobie wyobrazić teraz życie bez kredytu Banki oczywiście doskonale zdają sobie z tego sprawę, a że od jakiegoś czasu to one rozdają karty więc skwapliwie korzystają ze swej przewagi. Do czasu kryzysu najczęściej udzielanymi kredytami były zwykłe kredyty konsumenckie / kredyty nie związane z działalnością gospodarczą/, ale również w dużych ilościach kredyt w euro i w złotówkach, samochodowe, kredyty na działalność gospodarczą, inwestycyjne, obrotowe, itd. z tym, że kredyt w euro i nie tylko są udzielane bez większych problemów także dzisiaj. Kiedy kryzys dotarł również poza granice naszego kraju banki w Polsce ostro przykręciły kurki z kredytami. Z prozaicznego powodu, ponieważ wielu kredytobiorców nagle stało się niewypłacalnych, część z nich spłacała swoje zobowiązania ze znacznym poślizgiem terminowym, a część w ogóle nie spłacała. Bankom nagle zaczęło brakować kapitału nic więc dziwnego, że w pewnym momencie wstrzymały akcję kredytową. Najbardziej ucierpiał na tym rynek handlu nieruchomościami, przedsiębiorstwa, ale także zwykli indywidualni klienci, którzy wcześniej nie mieli żadnych problemów z uzyskaniem kredytu.
Przed kryzysem banki nie przykładały zbyt wielkiej wagi do sprawdzania swoich klientów, dlatego bez problemu można było sięgać po kredyty typu: kredyty bez zaświadczeń, poręczeń, czy też bez sprawdzenia w biurze informacji kredytowej. Wielu bankom wystarczał tylko dowód osobisty i stały dochód i każdy kredyt miał w kieszeni. Doszło nawet do tego, że niektórzy rekordziści mieli na swoim koncie nawet po kilkanaście kredytów. W końcu pętla kredytowa zacisnęła się na szyjach tych kredytowych szaleńców. Dalej nie byli już w stanie manipulować kredytami i bankami, bowiem banki wstrzymały akcję kredytową i powoli zaczęły się dobierać do skóry nieuczciwym kredytobiorcom. To dlatego teraz już nie jest tak łatwo o kredyt jak to było jeszcze do niedawna. Banki tłumacza się, że taka sytuacja spowodowana jest kryzysem – są to tłumaczenia nie do przyjęcia i chyba ma rację gazeta twierdząc, że po prostu banki nauczyły się omijać ustawę antylichwiarską. Przypomnijmy, że zapisy tej ustawy ograniczają wysokość nominalnego oprocentowania do wysokości czterokrotności stopy lombardowej NBP. W chwili obecnej wynosi to około 20% i do tego jak widać dostosowały się tylko dwa wspomniane wyżej banki. Pozostałe ominęły obowiązujące je przepisy, albo po prostu złamały prawo i tym powinna się zająć komisja nadzoru finansowego.
” Banki opakowują kredyt w ekstra opłaty, takie jak prowizja od jego udzielenia, opłata przygotowawcza oraz konieczność wykupienia przez kredytobiorcę ubezpieczenia kredytu. Banki natomiast tłumaczą się kryzysem, a w związku z tym większym ryzykiem oraz kosztami pozyskania pieniądza” – napisała gazeta. Tak czy inaczej o dobrych kredytach możemy zapomnieć, a najlepszy kredyt – jak już wspomnieliśmy – można otrzymać tylko w Nordea Bank oraz Volkswagen Bank Direct.